O genealogii z poczuciem humoru

wpis w: Aktualności | 0

#

„Moi przodkowie są tak trudni w odnalezieniu, że musieli być objęci programem ochrony świadków!”.

Genealodzy: Chyba jedyne osoby, które cieszą się z czytania nekrologów.

Genealogia jest jak gra w chowanego: oni się chowają… my szukamy!

Jestem bardziej zainteresowany tym, co wydarzyło się w 1816 roku, aniżeli w 2016.

Genealogia: Gdzie odpowiedź na jeden problem prowadzi do dwóch więcej!

Tylko genealog postrzega krok wstecz, jako postęp.

Kiedyś miałem mnóstwo wolnego czasu … dopóki nie odkryłem genealogii.

„Chcę znaleźć ich wszystkich! Do tej pory znalazłem tylko kilka tysięcy!”

#

To zrozumie tylko genealog i jego rodzina:
Genealogia to nie pasja,… to obsesja.
Badałem swoje drzewo genealogiczne, wg niego nie istnieję.
Miałem kiedyś życie…teraz jestem genealogiem.
Wygląda na to że moje drzewo genealogiczne poszło na opał do kominka.
Co masz na myśli mówiąc, że moi dziadkowie nie mieli dzieci?
Ten kto powiedział: „szukajcie a znajdziecie”… nie był genealogiem…

#

Załóżmy, ze jedno pokolenie trwa 25-30 lat, zatem w okolicach 1810 roku żyło 128 osób, których jesteś bezpośrednim potomkiem. 128 osób zajmujących się swoimi sprawami którym Ty ani razu nie przeszedłeś przez myśl. Ale geny każdego z nich są dzisiaj w Tobie – wideo esej Marcina Mossakowskiego dostępny jest w Przekroju

#

Teksty wybrałam z Genealodzy.pl , Blog.myheritage.pl, Przekrój

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.